W tej części podsumowania naszego rodzinnego wyjazdu do Ziemi Świętej zajmiemy się kosztami wyżywienia, transportu publicznego, wynajmu samochodu oraz innych drobiazgów. Zatem do dzieła!

1. Wyżywienie
Pomimo, że nie należę do przesadnych żarłoków a i mój Tata nie wykazywał zbytniego zainteresowania lokalną kuchnią na tą kategorię wydaliśmy w sumie w 2 osoby 730 PLN. Musimy pamiętać, że w większości przypadków śniadanie mieliśmy zapewnione w hotelu więc do zestawienia wliczały się głównie skromne lunch’y i kolacje oraz małe przekąski i woda na trasie. Niestety ceny posiłków w Izraelu są zdecydowanie wyższe niż w Polsce – określiłbym to jako poziom „zachodnioeuropejski”. Falafel czy shoarma jedzone w tanich restauracjach lub barach kosztowały nas zwykle około 20-30 szekli. Za prostą kolację w „normalnej” restauracji składającą się ze schabowego z frytkami i surówką, kebaba z dodatkami oraz napojów zapłaciłem równe 100 szekli.  Woda mineralna, słodka bułka lub inna mała przekąska kupiona na ulicy to wydatek około 4 szekli. Duży kubek świeżego soku (0,5l) to między 15-20 szekli. Jeżeli w planie Waszej podróży są tereny Palestyńskie to warto tak zaplanować pobyt żeby właśnie tam najadać się do syta bo pomimo stosowania tej samej waluty, ceny są nawet o połowę niższe a jedzenie równie smaczne!

2. Komunikacja publiczna
jest bardzo porządna, punktualna i dobrze oznakowana. Trasy w całym kraju mają swoje numery więc nie trzeba walczyć  z szyfrowaniem szlaczków a wystarczy zapytać się o numer. Na tereny palestyńskie jeżdżą mniejsze busy, które często działają na zasadzie: jak będzie pełny to pojedzie. Zwykle nie trzeba jednak długo czekać. Przykładowe ceny biletu za osobę: Jerozolima – Betlejem 8 szekli; Tel Awiw – Jerozolima 19;  Jerozolima – Afula- Nazaret – około 47; Nazaret – Kana Galilejska 8; Kana – Tyberiada 17,5; bilety miejskie w Tel Awiwie i Jerozolimie 6,90 – 7. Podróżując po Izraelu musimy pamiętać o Szabacie kiedy to „izraelskie PKS-y” podobnie jak „państwowa” komunikacja miejska… nie  kursują. Jest to jednak bardzo dobry moment na krótki wypad do Palestyny ponieważ mniejsze busy obsługiwane przez muzułmanów jeżdżą bez zmian. My wykorzystaliśmy ten czas na zwiedzenie Betlejem i Hebronu. Łącznie na przejazdy komunikacją miejską i międzymiastową wydaliśmy 470 PLN.

3. Wynajem samochodu
Ponieważ podróżowanie po okolicach jeziora Tyberiadzkiego szlakiem miejsc odwiedzanych przez typowe pielgrzymki takich jak Góra Błogosławieństw,  kościoły Rozmnożenia Chleba i Prymatu św. Piotra czy baptysterium nad Jordanem byłoby dosyć uciążliwe bez własnego transportu zdecydowałem się na wynajęcie na 1 dobę samochodu. Jak zwykle w wyborze dopomogła mi multiwyszukiwarka Argus Car Hire. Najtańszą opcją było wypożyczenie małego toczydełka typu Hyundai Getz za około 90 PLN. Do tego należy doliczyć podstawowe ubezpieczenie za 4,2 EUR. Pozwoliłem sobie także na dodatkowe ubezpieczenie szyb, dachu i podwozia (pamiętając przygody na Islandii) za 24PLN. Podczas odbioru samochodu okazało się, że dostaliśmy upgrade i będziemy jeździli większym Peugeotem. Do kosztów wynajmu muszę jeszcze dorzucić opłatę za nocny parking w Tel Awiwie – 20 szekli i paliwo – 80 szekli. Trzeba też pamiętać, że w kilku miejscach, zamiast biletu wstępu płaciło się opłatę za samochód rzędu 5-10 szekli. Łącznie doba wynajmu kosztowała mnie 230 PLN. Trasa, którą przejechaliśmy to Tyberiada i okolice, Akka, Haifa i Tel Awiw – około 210 km.

4. Suweniry – pamiątki
Ostatnią kategorią są drobne pamiątki dla rodziny i znajomych. Ja tradycyjnie skupiłem się na magnesach na lodówkę (10-25 szekli za sztukę) oraz przyprawach. Tata poszedł w słodycze (zestaw słodyczy – około 20-40 szekli za „bombonierkę”). W sumie wydaliśmy skromne 135PLN.

Podsumowanie:
Wartość wszystkich wydatków opisanych w 2 wpisach osiągnęła poziom około 4600 PLN za 2 osoby. Drogo to, czy tanio? – zapytacie zapewne… Oceńcie sami. Cena wycieczki z biurem podróży to około 3-3,5 tysiąca złotych na osobę. Plusem opcji z biurem jest z góry ustalony plan, wszystko jest profesjonalnie zorganizowane i na każdym kroku jest z nami pilot / przewodnik mający bardzo duże doświadczenie i wiedzę o danym miejscu. Opcja na własną rękę jest tańsza ale wszystko organizujemy sobie sami, co kosztuje nas duuużo czasu i zapewne nasza wiedza o kraju będzie mniej profesjonalna. Zaletą tego rozwiązania jest jednak niczym nieskrępowana możliwość dowolnego organizowania sobie naszego urlopu… Decyzja zatem należy do Ciebie….

Ciekawy wpis? Podziel się nim ze znajomymi korzystając z przycisków społecznościowych poniżej i polub Lotoholika na Facebook’u www.facebook.com/lotoholik Dziękuję!!!